Kraków, dworzec, bezdomni


Czytasz wersję archiwalną wątku "Kraków, dworzec, bezdomni" z forum pl.pregierz



Strona 1 z 11


evoonya - 24 Cze 2003, 08:22

Zdarza mi się często robić kursy ICkiem na trasie Kraków-DC. W pociąg
przeważnie wsiadam/y o cywilizowanej jeszcze porze. Ostatnio jednak
spieprzył nam ostatni, inne połączenia jakieś egzotyczne, trza było do ok.
01.00 przeczekać (na marginesie - wazelina dla klubu jazzowego U Muniaka!).
Wracamy na dworzec. _Cały_ korytarz (wejście od strony Plant) prowadzący do
peronów, "usiany" z obu stron, gęściutko, rzędami śpiących na ziemi
bezdomnych. Ledwie miejsca wystarcza, żeby się przebić. Cisza i kosmiczny
smród. Żadnych burd, żebraniny, walających się flaszek, tylko ta cholerna
śmierdząca cisza skulonych bezdomnych embrionów.
Nie mam specjalnie nadwrażliwej społecznej duszy, ale ten obrazek siedział
mi w bebechach jakiś czas. Czegoś takiego nie widziałam nigdy na Centralnym
w DC. Miałam aparat foto, chciałam to pstryknąć, ale po chwili wydało mi się
to jakieś... hm - niestosowne?

Nie wiem, co tu napiętnować. Rząd, dziurawy i korupcjogenny system przepływu
kasy na pomoc socjalną, wyuczoną bezradność i inercję tych ludzi w
korytarzu? Cholera, może wszystko do kupy.

Piętno więc globalne. :((

ev.



Slawomir Marczynski - 24 Cze 2003, 08:40


01.00 przeczekać (na marginesie - wazelina dla klubu jazzowego U Muniaka!).
Wracamy na dworzec. _Cały_ korytarz (wejście od strony Plant) prowadzący do



Coz, po spoznieniu na pociag zdarzylo mi sie czekac tak od 11:00 do 7:00
w Gdyni, ladnym miescie btw, i to lat temu dosc wiele - atmosfera ta sama,
jeszcze tylko troche zulstwa wygladajacego nie tyle na bezdomnych, ile
na zwyklych bandytow. I staruszka "przywiazana" do automatu (spiaca na
siedzaco w budce 1x1x2 m i pilnujaca jakiegos mechanicznego lapacza
zabawek - taki "zywy alarm").  :(

Kinga Macyszyn - 24 Cze 2003, 08:49

Nie wiem, co tu napiętnować. Rząd, dziurawy i korupcjogenny system
przepływu
kasy na pomoc socjalną, wyuczoną bezradność i inercję tych ludzi w
korytarzu? Cholera, może wszystko do kupy.

Piętno więc globalne. :((



Ja bym napiętnowała ludzi tychże. Kursuje ciapągami na trasie Wrocław -
Warszawa i te śpiące w budynku dworca Wrocław Główny w środku dnia na
ławkach dla pasażerów glony i ameby, zapijaczone, śmierdzące tak, że się to
unosi po całej hali powodują u mnie odruch wymiotny i chęć ucieczki jak
najdalej.
Niestety nie mam wyboru.
A ci ludzie mają. Są noclegownie, gdzie musieliby być niestety czyści i
trzeźwi (takie są przepisy). Skoro ich nie stać na to, żeby się umyć i nie
upić, żeby chcieć coś zmienić, nie warto ich żałować.
Piętnuję ich więc.
I piętnuję też policję i / albo straż miejską, która nie rozumie, że dworzec
to miejsce publiczne i widok śpiącego / nieprzytomnego z opicia, obsikanego,
smierdzącego indywiduum jest naruszeniem porządku publicznego, a więc jest
to wykroczenie ścigane z urzędu.


Slawomir Marczynski - 24 Cze 2003, 09:04


A ci ludzie mają. Są noclegownie, gdzie musieliby być niestety czyści i
trzeźwi (takie są przepisy). Skoro ich nie stać na to, żeby się umyć i nie
upić, żeby chcieć coś zmienić, nie warto ich żałować.



Cholera, niby masz racje, tylko ze... jej nie masz. Problem w tym,
ze bycie czlowiekiem implikuje bycie bliznim. I w tej relacji nie
ma nic na temat, czy zapity koniakiem czy denaturatem, czy smierdzi
forsa czy szczynami...

Ci ludzie byc moze kiedys mieli prace, dom, rodziny. Starali sie.
No i co? Co z ich staran zostalo? Moze myslisz ze "im sie nie chce"?
A masz dla nich mydlo? A masz dla nich masc na swierzb? A masz dla
nich prace, miejsce na odwykowce? Get real, oni sa po prostu zbedni.
I oni o tym wiedza. Czy, Kingo, milo jest byc zbednym, niepotrzebnym
i w zasadzie skazanym na 3 do 4 lat wegetacji w takich warunkach?
Skad ta ilosc lat? A wiesz jaka jest wsrod nich smiertelnosc? To sprawdz!
Ze pija? Jejku, w calej Polsce to niepijacych jest pewnie promil...
ale co innego "kulturalne" picie koszernej wodki i reklamowanego w TV
piwa - a co innego zaprawianie sie czyms wzglednie dostepnym dla takiego
bezdomnego... No coz, tak naprawde to to ze oni pija swiadczy jeszcze
jakos o ich normalnosci - bo nikt normalny w ich stanie nie bylby
wytrzymal na trzezwo prostego faktu ze spoleczenstwo postawilo juz
na nich gruba kreske. Wykreslilo ich z krajobrazu ludzi ktorym cos
sie nalezy - szcunek, praca, dach nad glowa, opieka medyczna, ochrona
prawna, ba! godny pogrzeb.



Kinga Macyszyn - 24 Cze 2003, 09:22

Cholera, niby masz racje, tylko ze... jej nie masz. Problem w tym,
ze bycie czlowiekiem implikuje bycie bliznim. I w tej relacji nie
ma nic na temat, czy zapity koniakiem czy denaturatem, czy smierdzi
forsa czy szczynami...



 Jasne, tylko nie można pomóc komuś, kto nie chce pomóc samemu sobie. I to
chciałam powiedzieć.

Ci ludzie byc moze kiedys mieli prace, dom, rodziny. Starali sie.
No i co? Co z ich staran zostalo? Moze myslisz ze "im sie nie chce"?
A masz dla nich mydlo? A masz dla nich masc na swierzb? A masz dla
nich prace, miejsce na odwykowce? Get real, oni sa po prostu zbedni.
I oni o tym wiedza.



Są noclegownie - we Wrocławiu na Strzegomskiej, Kościuszki i na Reymonta.

 No coz, tak naprawde to to ze oni pija swiadczy jeszcze

jakos o ich normalnosci - bo nikt normalny w ich stanie nie bylby
wytrzymal na trzezwo prostego faktu ze spoleczenstwo postawilo juz
na nich gruba kreske.



Z tym się nie zgadzam. Oni sami postawili na sobie kreskę.

Wykreslilo ich z krajobrazu ludzi ktorym cos

sie nalezy - szcunek, praca, dach nad glowa, opieka medyczna, ochrona
prawna, ba! godny pogrzeb.



Powiedz, byleś kiedyś w takim ośrodku dla bezdomnych? Na przyklad na
Reymonta we Wrocławiu Erazm Humienny zajmuje się właśnie_takimi ludźmi.
Najczęściej po odsiadkach, odwykach, tymi właśnie, ktorzy pochodzą z
marginesu spolecznego.
Każdy ma 2 obowiązki: trzeźwość i pracę. Jeśli ją znajdzie, w wolnym czasie
pracuje na rzecz ośrodka.
Wiesz ilu z nich mimo tego, że ma darmowy nocleg, wikt i opierunek, opiekę
zdrowotną, a czasem i meldunek rusza "w Polskę", bo ich "ciągnie" właśnie do
alkoholu, przestępstw i tego smrodu, bo potem nie ma już gdzie wracać?

I co, mam się nad nimi litować?
Nie zamierzam.


Slawomir Marczynski - 24 Cze 2003, 11:02


Są noclegownie - we Wrocławiu na Strzegomskiej, Kościuszki i na Reymonta.



Miejsc w noclegowniach jest mniej niz byc ich powinno. Zreszta co
tu gadac - bylas kiedys i widzialas? Z tego co wiem to zima robi sie
cuda, aby zmiescic jeszcze paru...

Z tym się nie zgadzam. Oni sami postawili na sobie kreskę.



Tia. Zwlaszcza jezeli bezdomnymi stali sie po zwolnieniach grupowych
i takich tam. Owszem, sa moze bezdomni z wyboru - ale zdecydowana
wiekszosc w skrajna nedze popadla wbrew wlasnej woli. Wiesz ile kosztuje
mieszkanie? Wiesz ile wynosi srednia krajowa pensja? Pomysl, to nie
boli...

Wiesz ilu z nich mimo tego, że ma darmowy nocleg, wikt i opierunek, opiekę
zdrowotną, a czasem i meldunek rusza "w Polskę", bo ich "ciągnie" właśnie do
alkoholu, przestępstw i tego smrodu, bo potem nie ma już gdzie wracać?



Nie zartuj. Opieke medyczna? To znaczy np. tomografie rezonansowa,
przeszczep serca w razie czego, masazyste i wlasnego psychoanalityka?

Kurcze blade, wyobraz sobie, zamkneli cie w obozie pracy. Wszystko
fajnie - jest job, jest zupa, tylko byc poslusznym i przestrzegac
dyscypliny. Ciekaw jestem ile bys wytrzymala? Miesiac? Rok? 5 lat?

I co, mam się nad nimi litować?
Nie zamierzam.



Co tam sie litowac... po co? i tak nie zamierzasz im pomoc.

Ale powinnas ich zrozumiec - tzn. modlic sie do Bozi kazdego
ranka, abys nie podzielila ich losu, bo wtedy to nie oni ale
ty sama bedziesz smierdziec.


evoonya - 24 Cze 2003, 11:33


| Są noclegownie - we Wrocławiu na Strzegomskiej, Kościuszki i na
Reymonta.

Miejsc w noclegowniach jest mniej niz byc ich powinno. Zreszta co
tu gadac - bylas kiedys i widzialas? Z tego co wiem to zima robi sie
cuda, aby zmiescic jeszcze paru...

| Z tym się nie zgadzam. Oni sami postawili na sobie kreskę.

Tia. Zwlaszcza jezeli bezdomnymi stali sie po zwolnieniach grupowych
i takich tam. Owszem, sa moze bezdomni z wyboru - ale zdecydowana
wiekszosc w skrajna nedze popadla wbrew wlasnej woli. Wiesz ile kosztuje
mieszkanie? Wiesz ile wynosi srednia krajowa pensja? Pomysl, to nie
boli...

| Wiesz ilu z nich mimo tego, że ma darmowy nocleg, wikt i opierunek,
opiekę
| zdrowotną, a czasem i meldunek rusza "w Polskę", bo ich "ciągnie"
właśnie do
| alkoholu, przestępstw i tego smrodu, bo potem nie ma już gdzie wracać?

Nie zartuj. Opieke medyczna? To znaczy np. tomografie rezonansowa,
przeszczep serca w razie czego, masazyste i wlasnego psychoanalityka?

Kurcze blade, wyobraz sobie, zamkneli cie w obozie pracy. Wszystko
fajnie - jest job, jest zupa, tylko byc poslusznym i przestrzegac
dyscypliny. Ciekaw jestem ile bys wytrzymala? Miesiac? Rok? 5 lat?

| I co, mam się nad nimi litować?
| Nie zamierzam.

Co tam sie litowac... po co? i tak nie zamierzasz im pomoc.

Ale powinnas ich zrozumiec - tzn. modlic sie do Bozi kazdego
ranka, abys nie podzielila ich losu, bo wtedy to nie oni ale
ty sama bedziesz smierdziec.



Wolny rynek w czystej postaci. Jesteś homeless - znaczy nie radzisz sobie.
Nie radzisz sobie - znaczy słaby/wadliwy osobnik jesteś. Jesteś słaby -
zdychaj. Naturalna selekcja. Niewiele w DNA różni nas od naczelnych
mniejszych braci, ale zdaje się, że w tym okruchu się uczucia wyższe
zawierają.
E, co ja tam truć będę.
LPR będzie wojował o chrześcijańskie zapisy w konstytucji europejskiej, a
chrześcijaństwo i tak dworce szerokim łukiem będzie omijać. :///

ev.


Mattik - 24 Cze 2003, 12:15

Wiesz, tak sie tylko odezwe przez chwile ... jakis czas temu mialem
sytuacje, ze przez ponad rok codziennie (a wlasciwie dwa razy dziennie)
przesiadalem sie z tramwaju do autobusu na dworcu Centralnym. Na poczatku
widok tych wszystkich smierdzacych pijaczkow powodowal odruch wymiotny i ...
wspolczucie oraz chcec pomocy ... az do momentu, kiedy podsluchalem
kilkakrotnie rozmowy tych ludzi ... kiedys uslyszalem odpowiedz na chcec
pomocy nastepujaca ... "odpierdol sie synek ... mie tu dobrze jest, na
flaszke sie zawsze zbierze, kobite sie zerznie a za karton placic nie trzeba
... gdzie mnie bedzie lepiej?" ... i to niestety nie byla odosobniona
"opinia" tychze "mieszkancow" dworca Centralnego. Od tamtego czasu mam na
nich znieczulice ... mam to gdzies ... to jest ich wybor.

| A ci ludzie mają. Są noclegownie, gdzie musieliby być niestety czyści i
| trzeźwi (takie są przepisy). Skoro ich nie stać na to, żeby się umyć i
nie
| upić, żeby chcieć coś zmienić, nie warto ich żałować.

Cholera, niby masz racje, tylko ze... jej nie masz. Problem w tym,
ze bycie czlowiekiem implikuje bycie bliznim. I w tej relacji nie
ma nic na temat, czy zapity koniakiem czy denaturatem, czy smierdzi
forsa czy szczynami...

Ci ludzie byc moze kiedys mieli prace, dom, rodziny. Starali sie.
No i co? Co z ich staran zostalo? Moze myslisz ze "im sie nie chce"?
A masz dla nich mydlo? A masz dla nich masc na swierzb? A masz dla
nich prace, miejsce na odwykowce? Get real, oni sa po prostu zbedni.
I oni o tym wiedza. Czy, Kingo, milo jest byc zbednym, niepotrzebnym
i w zasadzie skazanym na 3 do 4 lat wegetacji w takich warunkach?
Skad ta ilosc lat? A wiesz jaka jest wsrod nich smiertelnosc? To sprawdz!
Ze pija? Jejku, w calej Polsce to niepijacych jest pewnie promil...
ale co innego "kulturalne" picie koszernej wodki i reklamowanego w TV
piwa - a co innego zaprawianie sie czyms wzglednie dostepnym dla takiego
bezdomnego... No coz, tak naprawde to to ze oni pija swiadczy jeszcze
jakos o ich normalnosci - bo nikt normalny w ich stanie nie bylby
wytrzymal na trzezwo prostego faktu ze spoleczenstwo postawilo juz
na nich gruba kreske. Wykreslilo ich z krajobrazu ludzi ktorym cos
sie nalezy - szcunek, praca, dach nad glowa, opieka medyczna, ochrona
prawna, ba! godny pogrzeb.




Adam Lubkowski - 24 Cze 2003, 13:27


Zdarza mi się często robić kursy ICkiem na trasie Kraków-DC. W poci?g
przeważnie wsiadam/y o cywilizowanej jeszcze porze. Ostatnio jednak
spieprzył nam ostatni, inne poł?czenia jakie? egzotyczne, trza było do ok.



Juz nie liczac sytuacji, ze gdy kupujesz bilet w kasie, staje obok pan z
czerwonym nosem, i patrzac Ci na rece sepi na wino. To tak w 50%
przypadkow. PKP oczywiscie tego nie zauwaza, sokistow jak nie bylo tak
niema...
Pietno dla PKP za zlikwidowanie przedwojennych poczekalni, gdzie by
wejsc, trzeba bylo okazac bilet.

Z. Boczek - 24 Cze 2003, 21:03


wymagają stanowczej erekcji:

Ci ludzie byc moze kiedys mieli prace, dom, rodziny. Starali sie.
No i co? Co z ich staran zostalo? Moze myslisz ze "im sie nie



chce"?

Zwłaszcza we Wrocławiu mnóstwo osób stoczyło się tam po tym, jak
wielka woda zabrała cały ich dobytek :(
Nie wytrzymała psychika, głowa. Potem już poleciało dalej...
alkoholizm, itp.


Dariusz Walczak - 25 Cze 2003, 01:39


[...]
ze bycie czlowiekiem implikuje bycie bliznim. I w tej relacji nie
ma nic na temat, czy zapity koniakiem czy denaturatem, czy smierdzi
forsa czy szczynami...
[...]



Za cały wywód - wyrazy szacunku.

Kogoś, kto się przez całe życie obijał, pił, bił i kradł, a na koniec
wylądował 'na dworcu', nazwiemy człowiekiem złym, który sobie na taki
los zasłużył.

Nie oznacza to jednak, że kogoś odmawiającego[1] mu pomocy, z uwagi na
te 'zasługi' nazwiemy człowiekiem dobrym...

Nie mówiąc już o przypadku np. Kingi, w którym do odmówienia[1] im
pomocy wystarczy fakt, iż są brudni i pijani...

Pozdrawiam,
Dariusz Walczak - Wally

[1] wewnętrznie - na sam widok danego osobnika


India - 25 Cze 2003, 01:44

Tak sie stalo, ze postanowilam odpowiedziec osobie, zwanej *Kinga
Macyszyn* na te oto rewelacje:

Ja bym napiętnowała ludzi tychże. Kursuje ciapągami na trasie Wrocław -
Warszawa i te śpiące w budynku dworca Wrocław Główny w środku dnia na
ławkach dla pasażerów glony i ameby, zapijaczone, śmierdzące tak, że się to
unosi po całej hali powodują u mnie odruch wymiotny i chęć ucieczki jak
najdalej.



Kurcze, a ja jutro do Wrocka jade ;/
Jakos mi sie odechcialo tej wycieczki.


Pilot - 25 Cze 2003, 03:48


Nie zartuj. Opieke medyczna? To znaczy np. tomografie rezonansowa,
przeszczep serca w razie czego, masazyste i wlasnego psychoanalityka?



A ilu znasz *robotnych* i nie-bezdomnych którzy mają _bezpłatny_ dostęp do tego rodzaju
typu usług.

Kurcze blade, wyobraz sobie, zamkneli cie w obozie pracy. Wszystko
fajnie - jest job, jest zupa, tylko byc poslusznym i przestrzegac
dyscypliny. Ciekaw jestem ile bys wytrzymala? Miesiac? Rok? 5 lat?



No cuż. Jeżeli dla Ciebie koniczność przestrzegania dyscypliny oraz zakaz
spożywania gorzały jest równoznaczny z *obozem pracy* - to gdzie ty do tej
pory żyłeś?

Pozdrawiam
Pilot


Slawomir Marczynski - 25 Cze 2003, 04:13


Wolny rynek w czystej postaci. Jesteś homeless - znaczy nie radzisz sobie.



Niezupelnie tak. Co wedlug ciebie oznacza "nie radzisz sobie"?

Problem mozna sformulowac tak - zgodnie z teoria Darwina powinni
przezywac najlepiej przystosowani. Mamy wiec zwykly problem optymalizacji.
Tyle, ze naturalne metody (w tym wolny rynek) znajduja przepieknie...
maksimum lokalne. Wiesz co to oznacza?

Nie radzisz sobie - znaczy słaby/wadliwy osobnik jesteś. Jesteś słaby -
zdychaj. Naturalna selekcja. Niewiele w DNA różni nas od naczelnych



Coz, zwykle nie mam takiego zdania o kobietach. Tym razem odstepuje
od zasady - czy nie byloby dobrze, aby powyzsze, cytowane, slowa moglyby
odnosic sie do ciebie, krolewno?


Adam Płaszczyca - 25 Cze 2003, 04:17


Nie mam specjalnie nadwrażliwej społecznej duszy, ale ten obrazek siedział
mi w bebechach jakiś czas. Czegoś takiego nie widziałam nigdy na Centralnym
w DC. Miałam aparat foto, chciałam to pstryknąć, ale po chwili wydało mi się
to jakieś... hm - niestosowne?



Widać mało po DC łaziłaś. Ma on jeszcze jedną dziwną cechę - bezdomnych
nie widać, a smród jest całą dobę.

Slawomir Marczynski - 25 Cze 2003, 04:21


A ilu znasz *robotnych* i nie-bezdomnych którzy mają _bezpłatny_ dostęp do tego rodzaju
typu usług.



Masz racje - ci co pracuja to ich stac na pavulon. Bezdomni musza
zadowolic sie metanolem i przymrozkami.

No cuż. Jeżeli dla Ciebie koniczność przestrzegania dyscypliny oraz zakaz
spożywania gorzały jest równoznaczny z *obozem pracy* - to gdzie ty do tej



"Konicznosc"? ROTFL

Geez, widzisz, ja przypadkiem pamietam, jak studentom nie dawano kartek
na wodke (a byla czasem potrzebna aby zalatwic pewne sprawy). Problem z
zakazami i dyscyplina jest taki, ze pewnie koles nie chcialbys aby te
rzeczy tyczyly ciebie - owszem do zakazywania i dyscyplinowania innych
tosmy pierwsi. A ludzie sa rozni - jednym to wisi i powiewa. Inni nie

troche uszanowac to, ze nie wszystcy chca byc czysci i schludni jak
dobrze ogolony pampers.


evoonya - 25 Cze 2003, 04:30


| Wolny rynek w czystej postaci. Jesteś homeless - znaczy nie radzisz
sobie.

Niezupelnie tak. Co wedlug ciebie oznacza "nie radzisz sobie"?

Problem mozna sformulowac tak - zgodnie z teoria Darwina powinni
przezywac najlepiej przystosowani. Mamy wiec zwykly problem optymalizacji.
Tyle, ze naturalne metody (w tym wolny rynek) znajduja przepieknie...
maksimum lokalne. Wiesz co to oznacza?

| Nie radzisz sobie - znaczy słaby/wadliwy osobnik jesteś. Jesteś słaby -
| zdychaj. Naturalna selekcja. Niewiele w DNA różni nas od naczelnych

Coz, zwykle nie mam takiego zdania o kobietach. Tym razem odstepuje
od zasady - czy nie byloby dobrze, aby powyzsze, cytowane, slowa moglyby
odnosic sie do ciebie, krolewno?



Szkoda, ze smutnej ironii w tym, co pisalam, nie wyczules.
Jak wiec - bo nie do konca krolewna zrozumiala - mam zdychac, czy tez tego
czarodziejskiego ludzkiego promila DNA nie posiadam?

ev.


Lia - 25 Cze 2003, 06:01

Dnia 2003-06-25 10:20:31 w sprzyjających okolicznościach przyrody grupowicz
*Slawomir Marczynski* skreślił te o to słowa:

A ludzie sa rozni - jednym to wisi i powiewa. Inni nie

troche uszanowac to, ze nie wszystcy chca byc czysci i schludni jak
dobrze ogolony pampers.



Ok, X nie ma pracy, nie ma domu.

Y chce mu pomóc jak tylko moze - zapewnia mu dach nad głową, posiłki, nawet
i prace. Y ma warunek - nie smierdzisz i nie pijesz alkoholu.

X ma wolny wybór, bo "ludzie są rózni".

X nie chce spełnic warunków Y. Prosze bardzo. Y to szanuje.
Ale nie wymagaj by Y nadal sie uzalał na Xem, bo to X dokonał wyboru.

Jak Ci sie wydaje łatwiej wrocic do normalnosci zyjąc na przysłowiowym
dworcu czy korzystając z pomocy jakiegos stowarzyszenia, organizacji (np
Barka w Poznaniu).?


Jacek Krzyzanowski - 25 Cze 2003, 06:05


Cholera, niby masz racje, tylko ze... jej nie masz. Problem w tym,
ze bycie czlowiekiem implikuje bycie bliznim. I w tej relacji nie
ma nic na temat, czy zapity koniakiem czy denaturatem, czy smierdzi
forsa czy szczynami...



Az sobie zapisalem w archiwum.
Uszanowanie !


Jacek Krzyzanowski - 25 Cze 2003, 06:10


No cuż. Jeżeli dla Ciebie koniczność przestrzegania dyscypliny oraz zakaz
spożywania gorzały jest równoznaczny z *obozem pracy* - to gdzie ty do tej
pory żyłeś?



Wiesz w ogole o czym mowisz, czy tylko sie wymadrzasz ?


Kinga Macyszyn - 25 Cze 2003, 08:45

Miejsc w noclegowniach jest mniej niz byc ich powinno. Zreszta co
tu gadac - bylas kiedys i widzialas? Z tego co wiem to zima robi sie
cuda, aby zmiescic jeszcze paru...



Tak. Dlatego wiem, co mówię.

Co tam sie litowac... po co? i tak nie zamierzasz im pomoc.



A skąd wiesz?
I jeszcze jedno - a co TY zrobiłeś, żeby im pomóc? Co konkretnego? Modlitwy
to czasem trochę za mało.


Kinga Macyszyn - 25 Cze 2003, 08:47

Nie mówiąc już o przypadku np. Kingi, w którym do odmówienia[1] im
pomocy wystarczy fakt, iż są brudni i pijani...



A ty im pomagasz? Co zrobiłeś dla nich oprócz szumnych słów obrony, które w
tej chwili wyglaszasz?

K


Pilot - 25 Cze 2003, 09:33



| No cuż. Jeżeli dla Ciebie koniczność przestrzegania dyscypliny oraz zakaz
| spożywania gorzały jest równoznaczny z *obozem pracy* - to gdzie ty do tej
| pory żyłeś?

Wiesz w ogole o czym mowisz, czy tylko sie wymadrzasz ?



A ty?

Pozdrawiam
Pilot


Jacek Krzyzanowski - 25 Cze 2003, 11:11


| Wiesz w ogole o czym mowisz, czy tylko sie wymadrzasz ?

A ty?



Narazie o niczym nie mowilem. Zadalem pytanie.
Po odpowiedzi wnioskuje, ze nie wiesz...


Jacek Krzyzanowski - 25 Cze 2003, 11:21


A skąd wiesz?
I jeszcze jedno - a co TY zrobiłeś, żeby im pomóc? Co konkretnego? Modlitwy
to czasem trochę za mało.



Ja czesto daje na wino i czestuje fajkami :)
Jednemu chcialem zalatwic miejsce w noclegowni. Tylko nikt nie chcial
takiego bez renty.


Kinga Macyszyn - 25 Cze 2003, 11:26

Ja czesto daje na wino i czestuje fajkami :)
Jednemu chcialem zalatwic miejsce w noclegowni. Tylko nikt nie chcial
takiego bez renty.



A ja pracowałam jako wolontariusz z takimi :))
BTW, naprawdę uważasz, że jak im dasz na wino, to pomoc będzie? :/
To ludzkie zatrzymać się i porozmawiać z takim przez chwilę, bardzo ludzkie
sprobować pomóc.
Gdzie to jest i co to za miejsce było, że nie chcieli go przyjąć - piętno
zdecydowane!


Moon - 26 Cze 2003, 02:16





 

Ci ludzie byc moze kiedys mieli prace, dom, rodziny. Starali sie.



Skąd wiesz?

No i co? Co z ich staran zostalo? Moze myslisz ze "im sie nie chce"?



W większości wypadków tak!

A masz dla nich mydlo? A masz dla nich masc na swierzb? A masz dla
nich prace, miejsce na odwykowce? Get real, oni sa po prostu zbedni.



A oni mają dla mnie na benzynę do bryki na dojazd do roboty? Na moje Paco
Rabanne?
Na moje urlopy?
he he... pierdoły:)

I oni o tym wiedza. Czy, Kingo, milo jest byc zbednym, niepotrzebnym
i w zasadzie skazanym na 3 do 4 lat wegetacji w takich warunkach?



A kto ich skazał? Ja?

Skad ta ilosc lat? A wiesz jaka jest wsrod nich smiertelnosc? To
sprawdz! Ze pija? Jejku, w calej Polsce to niepijacych jest pewnie
promil... ale co innego "kulturalne" picie koszernej wodki i
reklamowanego w TV piwa - a co innego zaprawianie sie czyms wzglednie
dostepnym dla takiego bezdomnego... No coz, tak naprawde to to ze oni
pija swiadczy jeszcze jakos o ich normalnosci - bo nikt normalny w
ich stanie nie bylby wytrzymal na trzezwo prostego faktu ze
spoleczenstwo postawilo juz na nich gruba kreske. Wykreslilo ich z
krajobrazu ludzi ktorym cos sie nalezy - szcunek, praca, dach nad
glowa, opieka medyczna, ochrona prawna, ba! godny pogrzeb.



Nie zapomnij o burdelu raz w tygodniu i wycieczce do kina.
Najlepiej zaproś kilku do domu i nie zawracaj dupy łzawymi historiami.
Moon


JurekA - 26 Cze 2003, 15:38


Nie wiem, co tu napiętnować. Rząd, dziurawy i korupcjogenny system
przepływu kasy na pomoc socjalną, wyuczoną bezradność i inercję tych
ludzi w korytarzu?



Mysle ze lujowatosc polaczkow na dworcach. Jezdzilem jako student po tej
ladniejszej czesci Europy nocujac na roznych dworcach w oczekiwaniu na
pociagi i bylo czysto, przyjemnie i kulturalnie*.

* (wyjątki: Berlin Lhbg i Wieden)

J.



Strona 1 z 11



Pokrewne tematy

Kraków: Tu hum yt mej konsern
Pania Urzedniczke ZUS'u w Krakowie!!!
Krakowskie "schronisko" dla zwierzat!
mbank - pietno
Buraków za kółkiem
Pieprzniętych w rozum
drogowców
Następnym razem głosujemy na SLD?...
Rok Malpy
pietno dla nudnych filmow
  • cykl;rozwojowy;zlozony;tasiemca
  • deserki dla maluchow
  • czy wozek widlowy to pojazd wolnobiezny
  • 1936 w polityce 10
  • swiecace punkty
  • www grono neet
  • sprzedaz oprogramowania
  • hiroshima 64 rocznica
  • problem z balansem dzwieku windows 7 x64
  • Kolekcja wątków z for dyskusyjnych : Indeks