Nie wiem, co tu napiętnować. Rząd, dziurawy i korupcjogenny system przepływu
kasy na pomoc socjalną, wyuczoną bezradność i inercję tych ludzi w
korytarzu? Cholera, może wszystko do kupy.
Piętno więc globalne. :((
ev.
01.00 przeczekać (na marginesie - wazelina dla klubu jazzowego U Muniaka!).
Wracamy na dworzec. _Cały_ korytarz (wejście od strony Plant) prowadzący do
Nie wiem, co tu napiętnować. Rząd, dziurawy i korupcjogenny system
przepływu
kasy na pomoc socjalną, wyuczoną bezradność i inercję tych ludzi w
korytarzu? Cholera, może wszystko do kupy.Piętno więc globalne. :((
A ci ludzie mają. Są noclegownie, gdzie musieliby być niestety czyści i
trzeźwi (takie są przepisy). Skoro ich nie stać na to, żeby się umyć i nie
upić, żeby chcieć coś zmienić, nie warto ich żałować.
Ci ludzie byc moze kiedys mieli prace, dom, rodziny. Starali sie.
No i co? Co z ich staran zostalo? Moze myslisz ze "im sie nie chce"?
A masz dla nich mydlo? A masz dla nich masc na swierzb? A masz dla
nich prace, miejsce na odwykowce? Get real, oni sa po prostu zbedni.
I oni o tym wiedza. Czy, Kingo, milo jest byc zbednym, niepotrzebnym
i w zasadzie skazanym na 3 do 4 lat wegetacji w takich warunkach?
Skad ta ilosc lat? A wiesz jaka jest wsrod nich smiertelnosc? To sprawdz!
Ze pija? Jejku, w calej Polsce to niepijacych jest pewnie promil...
ale co innego "kulturalne" picie koszernej wodki i reklamowanego w TV
piwa - a co innego zaprawianie sie czyms wzglednie dostepnym dla takiego
bezdomnego... No coz, tak naprawde to to ze oni pija swiadczy jeszcze
jakos o ich normalnosci - bo nikt normalny w ich stanie nie bylby
wytrzymal na trzezwo prostego faktu ze spoleczenstwo postawilo juz
na nich gruba kreske. Wykreslilo ich z krajobrazu ludzi ktorym cos
sie nalezy - szcunek, praca, dach nad glowa, opieka medyczna, ochrona
prawna, ba! godny pogrzeb.
Cholera, niby masz racje, tylko ze... jej nie masz. Problem w tym,
ze bycie czlowiekiem implikuje bycie bliznim. I w tej relacji nie
ma nic na temat, czy zapity koniakiem czy denaturatem, czy smierdzi
forsa czy szczynami...
Ci ludzie byc moze kiedys mieli prace, dom, rodziny. Starali sie.
No i co? Co z ich staran zostalo? Moze myslisz ze "im sie nie chce"?
A masz dla nich mydlo? A masz dla nich masc na swierzb? A masz dla
nich prace, miejsce na odwykowce? Get real, oni sa po prostu zbedni.
I oni o tym wiedza.
No coz, tak naprawde to to ze oni pija swiadczy jeszcze
jakos o ich normalnosci - bo nikt normalny w ich stanie nie bylby
wytrzymal na trzezwo prostego faktu ze spoleczenstwo postawilo juz
na nich gruba kreske.
Wykreslilo ich z krajobrazu ludzi ktorym cos
sie nalezy - szcunek, praca, dach nad glowa, opieka medyczna, ochrona
prawna, ba! godny pogrzeb.
I co, mam się nad nimi litować?
Nie zamierzam.
Są noclegownie - we Wrocławiu na Strzegomskiej, Kościuszki i na Reymonta.
Z tym się nie zgadzam. Oni sami postawili na sobie kreskę.
Wiesz ilu z nich mimo tego, że ma darmowy nocleg, wikt i opierunek, opiekę
zdrowotną, a czasem i meldunek rusza "w Polskę", bo ich "ciągnie" właśnie do
alkoholu, przestępstw i tego smrodu, bo potem nie ma już gdzie wracać?
Kurcze blade, wyobraz sobie, zamkneli cie w obozie pracy. Wszystko
fajnie - jest job, jest zupa, tylko byc poslusznym i przestrzegac
dyscypliny. Ciekaw jestem ile bys wytrzymala? Miesiac? Rok? 5 lat?
I co, mam się nad nimi litować?
Nie zamierzam.
Ale powinnas ich zrozumiec - tzn. modlic sie do Bozi kazdego
ranka, abys nie podzielila ich losu, bo wtedy to nie oni ale
ty sama bedziesz smierdziec.
| Są noclegownie - we Wrocławiu na Strzegomskiej, Kościuszki i na
Reymonta.Miejsc w noclegowniach jest mniej niz byc ich powinno. Zreszta co
tu gadac - bylas kiedys i widzialas? Z tego co wiem to zima robi sie
cuda, aby zmiescic jeszcze paru...| Z tym się nie zgadzam. Oni sami postawili na sobie kreskę.
Tia. Zwlaszcza jezeli bezdomnymi stali sie po zwolnieniach grupowych
i takich tam. Owszem, sa moze bezdomni z wyboru - ale zdecydowana
wiekszosc w skrajna nedze popadla wbrew wlasnej woli. Wiesz ile kosztuje
mieszkanie? Wiesz ile wynosi srednia krajowa pensja? Pomysl, to nie
boli...| Wiesz ilu z nich mimo tego, że ma darmowy nocleg, wikt i opierunek,
opiekę
| zdrowotną, a czasem i meldunek rusza "w Polskę", bo ich "ciągnie"
właśnie do
| alkoholu, przestępstw i tego smrodu, bo potem nie ma już gdzie wracać?Nie zartuj. Opieke medyczna? To znaczy np. tomografie rezonansowa,
przeszczep serca w razie czego, masazyste i wlasnego psychoanalityka?Kurcze blade, wyobraz sobie, zamkneli cie w obozie pracy. Wszystko
fajnie - jest job, jest zupa, tylko byc poslusznym i przestrzegac
dyscypliny. Ciekaw jestem ile bys wytrzymala? Miesiac? Rok? 5 lat?| I co, mam się nad nimi litować?
| Nie zamierzam.Co tam sie litowac... po co? i tak nie zamierzasz im pomoc.
Ale powinnas ich zrozumiec - tzn. modlic sie do Bozi kazdego
ranka, abys nie podzielila ich losu, bo wtedy to nie oni ale
ty sama bedziesz smierdziec.
ev.
| A ci ludzie mają. Są noclegownie, gdzie musieliby być niestety czyści i
| trzeźwi (takie są przepisy). Skoro ich nie stać na to, żeby się umyć i
nie
| upić, żeby chcieć coś zmienić, nie warto ich żałować.Cholera, niby masz racje, tylko ze... jej nie masz. Problem w tym,
ze bycie czlowiekiem implikuje bycie bliznim. I w tej relacji nie
ma nic na temat, czy zapity koniakiem czy denaturatem, czy smierdzi
forsa czy szczynami...Ci ludzie byc moze kiedys mieli prace, dom, rodziny. Starali sie.
No i co? Co z ich staran zostalo? Moze myslisz ze "im sie nie chce"?
A masz dla nich mydlo? A masz dla nich masc na swierzb? A masz dla
nich prace, miejsce na odwykowce? Get real, oni sa po prostu zbedni.
I oni o tym wiedza. Czy, Kingo, milo jest byc zbednym, niepotrzebnym
i w zasadzie skazanym na 3 do 4 lat wegetacji w takich warunkach?
Skad ta ilosc lat? A wiesz jaka jest wsrod nich smiertelnosc? To sprawdz!
Ze pija? Jejku, w calej Polsce to niepijacych jest pewnie promil...
ale co innego "kulturalne" picie koszernej wodki i reklamowanego w TV
piwa - a co innego zaprawianie sie czyms wzglednie dostepnym dla takiego
bezdomnego... No coz, tak naprawde to to ze oni pija swiadczy jeszcze
jakos o ich normalnosci - bo nikt normalny w ich stanie nie bylby
wytrzymal na trzezwo prostego faktu ze spoleczenstwo postawilo juz
na nich gruba kreske. Wykreslilo ich z krajobrazu ludzi ktorym cos
sie nalezy - szcunek, praca, dach nad glowa, opieka medyczna, ochrona
prawna, ba! godny pogrzeb.
Zdarza mi się często robić kursy ICkiem na trasie Kraków-DC. W poci?g
przeważnie wsiadam/y o cywilizowanej jeszcze porze. Ostatnio jednak
spieprzył nam ostatni, inne poł?czenia jakie? egzotyczne, trza było do ok.
Ci ludzie byc moze kiedys mieli prace, dom, rodziny. Starali sie.
No i co? Co z ich staran zostalo? Moze myslisz ze "im sie nie
Zwłaszcza we Wrocławiu mnóstwo osób stoczyło się tam po tym, jak
wielka woda zabrała cały ich dobytek :(
Nie wytrzymała psychika, głowa. Potem już poleciało dalej...
alkoholizm, itp.
[...]
ze bycie czlowiekiem implikuje bycie bliznim. I w tej relacji nie
ma nic na temat, czy zapity koniakiem czy denaturatem, czy smierdzi
forsa czy szczynami...
[...]
Kogoś, kto się przez całe życie obijał, pił, bił i kradł, a na koniec
wylądował 'na dworcu', nazwiemy człowiekiem złym, który sobie na taki
los zasłużył.
Nie oznacza to jednak, że kogoś odmawiającego[1] mu pomocy, z uwagi na
te 'zasługi' nazwiemy człowiekiem dobrym...
Nie mówiąc już o przypadku np. Kingi, w którym do odmówienia[1] im
pomocy wystarczy fakt, iż są brudni i pijani...
Pozdrawiam,
Dariusz Walczak - Wally
[1] wewnętrznie - na sam widok danego osobnika
Ja bym napiętnowała ludzi tychże. Kursuje ciapągami na trasie Wrocław -
Warszawa i te śpiące w budynku dworca Wrocław Główny w środku dnia na
ławkach dla pasażerów glony i ameby, zapijaczone, śmierdzące tak, że się to
unosi po całej hali powodują u mnie odruch wymiotny i chęć ucieczki jak
najdalej.
Nie zartuj. Opieke medyczna? To znaczy np. tomografie rezonansowa,
przeszczep serca w razie czego, masazyste i wlasnego psychoanalityka?
Kurcze blade, wyobraz sobie, zamkneli cie w obozie pracy. Wszystko
fajnie - jest job, jest zupa, tylko byc poslusznym i przestrzegac
dyscypliny. Ciekaw jestem ile bys wytrzymala? Miesiac? Rok? 5 lat?
Pozdrawiam
Pilot
Wolny rynek w czystej postaci. Jesteś homeless - znaczy nie radzisz sobie.
Problem mozna sformulowac tak - zgodnie z teoria Darwina powinni
przezywac najlepiej przystosowani. Mamy wiec zwykly problem optymalizacji.
Tyle, ze naturalne metody (w tym wolny rynek) znajduja przepieknie...
maksimum lokalne. Wiesz co to oznacza?
Nie radzisz sobie - znaczy słaby/wadliwy osobnik jesteś. Jesteś słaby -
zdychaj. Naturalna selekcja. Niewiele w DNA różni nas od naczelnych
Nie mam specjalnie nadwrażliwej społecznej duszy, ale ten obrazek siedział
mi w bebechach jakiś czas. Czegoś takiego nie widziałam nigdy na Centralnym
w DC. Miałam aparat foto, chciałam to pstryknąć, ale po chwili wydało mi się
to jakieś... hm - niestosowne?
A ilu znasz *robotnych* i nie-bezdomnych którzy mają _bezpłatny_ dostęp do tego rodzaju
typu usług.
No cuż. Jeżeli dla Ciebie koniczność przestrzegania dyscypliny oraz zakaz
spożywania gorzały jest równoznaczny z *obozem pracy* - to gdzie ty do tej
Geez, widzisz, ja przypadkiem pamietam, jak studentom nie dawano kartek
na wodke (a byla czasem potrzebna aby zalatwic pewne sprawy). Problem z
zakazami i dyscyplina jest taki, ze pewnie koles nie chcialbys aby te
rzeczy tyczyly ciebie - owszem do zakazywania i dyscyplinowania innych
tosmy pierwsi. A ludzie sa rozni - jednym to wisi i powiewa. Inni nie
troche uszanowac to, ze nie wszystcy chca byc czysci i schludni jak
dobrze ogolony pampers.
| Wolny rynek w czystej postaci. Jesteś homeless - znaczy nie radzisz
sobie.Niezupelnie tak. Co wedlug ciebie oznacza "nie radzisz sobie"?
Problem mozna sformulowac tak - zgodnie z teoria Darwina powinni
przezywac najlepiej przystosowani. Mamy wiec zwykly problem optymalizacji.
Tyle, ze naturalne metody (w tym wolny rynek) znajduja przepieknie...
maksimum lokalne. Wiesz co to oznacza?| Nie radzisz sobie - znaczy słaby/wadliwy osobnik jesteś. Jesteś słaby -
| zdychaj. Naturalna selekcja. Niewiele w DNA różni nas od naczelnychCoz, zwykle nie mam takiego zdania o kobietach. Tym razem odstepuje
od zasady - czy nie byloby dobrze, aby powyzsze, cytowane, slowa moglyby
odnosic sie do ciebie, krolewno?
ev.
A ludzie sa rozni - jednym to wisi i powiewa. Inni nie
troche uszanowac to, ze nie wszystcy chca byc czysci i schludni jak
dobrze ogolony pampers.
Y chce mu pomóc jak tylko moze - zapewnia mu dach nad głową, posiłki, nawet
i prace. Y ma warunek - nie smierdzisz i nie pijesz alkoholu.
X ma wolny wybór, bo "ludzie są rózni".
X nie chce spełnic warunków Y. Prosze bardzo. Y to szanuje.
Ale nie wymagaj by Y nadal sie uzalał na Xem, bo to X dokonał wyboru.
Jak Ci sie wydaje łatwiej wrocic do normalnosci zyjąc na przysłowiowym
dworcu czy korzystając z pomocy jakiegos stowarzyszenia, organizacji (np
Barka w Poznaniu).?
Cholera, niby masz racje, tylko ze... jej nie masz. Problem w tym,
ze bycie czlowiekiem implikuje bycie bliznim. I w tej relacji nie
ma nic na temat, czy zapity koniakiem czy denaturatem, czy smierdzi
forsa czy szczynami...
No cuż. Jeżeli dla Ciebie koniczność przestrzegania dyscypliny oraz zakaz
spożywania gorzały jest równoznaczny z *obozem pracy* - to gdzie ty do tej
pory żyłeś?
Miejsc w noclegowniach jest mniej niz byc ich powinno. Zreszta co
tu gadac - bylas kiedys i widzialas? Z tego co wiem to zima robi sie
cuda, aby zmiescic jeszcze paru...
Co tam sie litowac... po co? i tak nie zamierzasz im pomoc.
Nie mówiąc już o przypadku np. Kingi, w którym do odmówienia[1] im
pomocy wystarczy fakt, iż są brudni i pijani...
K
| No cuż. Jeżeli dla Ciebie koniczność przestrzegania dyscypliny oraz zakaz
| spożywania gorzały jest równoznaczny z *obozem pracy* - to gdzie ty do tej
| pory żyłeś?Wiesz w ogole o czym mowisz, czy tylko sie wymadrzasz ?
Pozdrawiam
Pilot
| Wiesz w ogole o czym mowisz, czy tylko sie wymadrzasz ?
A ty?
A skąd wiesz?
I jeszcze jedno - a co TY zrobiłeś, żeby im pomóc? Co konkretnego? Modlitwy
to czasem trochę za mało.
Ja czesto daje na wino i czestuje fajkami :)
Jednemu chcialem zalatwic miejsce w noclegowni. Tylko nikt nie chcial
takiego bez renty.
Ci ludzie byc moze kiedys mieli prace, dom, rodziny. Starali sie.
No i co? Co z ich staran zostalo? Moze myslisz ze "im sie nie chce"?
A masz dla nich mydlo? A masz dla nich masc na swierzb? A masz dla
nich prace, miejsce na odwykowce? Get real, oni sa po prostu zbedni.
I oni o tym wiedza. Czy, Kingo, milo jest byc zbednym, niepotrzebnym
i w zasadzie skazanym na 3 do 4 lat wegetacji w takich warunkach?
Skad ta ilosc lat? A wiesz jaka jest wsrod nich smiertelnosc? To
sprawdz! Ze pija? Jejku, w calej Polsce to niepijacych jest pewnie
promil... ale co innego "kulturalne" picie koszernej wodki i
reklamowanego w TV piwa - a co innego zaprawianie sie czyms wzglednie
dostepnym dla takiego bezdomnego... No coz, tak naprawde to to ze oni
pija swiadczy jeszcze jakos o ich normalnosci - bo nikt normalny w
ich stanie nie bylby wytrzymal na trzezwo prostego faktu ze
spoleczenstwo postawilo juz na nich gruba kreske. Wykreslilo ich z
krajobrazu ludzi ktorym cos sie nalezy - szcunek, praca, dach nad
glowa, opieka medyczna, ochrona prawna, ba! godny pogrzeb.
Nie wiem, co tu napiętnować. Rząd, dziurawy i korupcjogenny system
przepływu kasy na pomoc socjalną, wyuczoną bezradność i inercję tych
ludzi w korytarzu?
* (wyjątki: Berlin Lhbg i Wieden)
J.